W kierunku lodowca Viedma

Autor: Łukasz Kuczkowski.

Tego poranka miałem nieprzyjemną rozmowę z … Bogiem. A w zasadzie monolog.

Wschód był cudowny. Leczyliśmy z Antkiem rany po przejściu Południowego Lądolodu Patagońskiego. Wschód był wspaniałym domknięciem tej części wyprawy. Wszystko zagrało. Światło, krajobraz. Poza jednym elementem … wiatrem. Wiało tak mocno w podmuchach, że byłem cały mokry. I to pomimo, iż stałem 100 metrów od brzegu. W krótkich chwilach ciszy dwoiłem się i troiłem aby znaleźć kadr, wykadrować, pomierzyć i nacisnąć spust. Czasami (zbyt często) wiatr wtedy właśnie dmuchał i cała praca szła na marne. Przy takim wietrze żaden sprzęt nie pozwoli na zrobienie ostrego zdjęcia.

Stąd ta moja rozmowa …

pomimo tych przeciwności udało mi się zrobić tego poranka całkiem sporo zdjęć. I nie wszystkie są poruszone :-). Może mój monolog został jednak wysłuchany? :-).

Sprzęt: Mamiya 6MF, obiektyw Mamiya 50/4, slajd Fuji Velvia 50.